Widziałam jego gardzące spojrzenie. Patrzył na mnie, jakbym go zdradziła, bo w końcu...zrobiłam to. Żenujące, ale tak. I teraz właśnie doświadczam tej rzeczy, o której ludzie mówią, że żałują. Najbardziej z całego swojego życia. I ze wszystkich rzeczy, które dotychczas udało im się zrobić. ''Udało''. Schylił się, i dał mi porządnie w policzek. Był coraz bardziej zły, gotowy nawet by mnie zabić. Jednak...ja wciąż tego nie czułam. Wciąż bez wahania mogłabym powiedzieć ''Idioto! Co robisz? Zmywajmy się stąd, zanim Twój mózg do reszty eksploduje!'', i to z bardziej wyzywającym tonem, niż to, co on czuje teraz do mnie. No i równocześnie mogłabym teraz go przytulić, bo tego brakowało mi od zawsze. I zrobiłabym to, gdyby nie to, że miałam związane ręce, albo to, że on odrzucił by mnie. A to bolało by bardziej niż śmierć. Albo cokolwiek innego. Pomimo to...uśmiechnęłam się do niego. Mina mu zrzedła. Teraz wyglądał, jakby właśnie zobaczył śmierć bliskiej osoby, i to jeszcze z jego winy. Cóż...można uznać, że ja właśnie tak się czuję. Umieram. W środku. Pochyliłam się w jego stronę, i powiedziałam te dwa słowa. Dwa słowa, po których zapadła obezwładniająca cisza. Dwa słowa, w który ukryte było więcej, niż tysiąc wyjaśnień.
- Wybacz...mi.
***
O Boże...no to, tak, Meri-chan ma bloga!! ;w; Nigdy nie myślałam o tym żeby pisać...znaczy wcześniej miałam już bloga, w którym pisałam opowiadanie, no ale...nie oszukujmy się. Był on kompletnym nie wypałem...ehh, mam nadzieję, że mało osób będzie to czytać >w< Nie chcę potem jakiejś apokalipsy hejtów... :3 W każdym razie dziękuję za przeczytanie prologu, później bądź tomorrow pojawi się nowy rozdział. Ja ne! ♥

Meri-chan, powiem ci tyle, że powieść zapowiada się epicko ;w; Poprawiłaś się przez rok :3 (Jak dobrze pamiętam to ja, Julka i ty pisałyśmy opowiadania rok temu... xD)
OdpowiedzUsuń