- Daj mi spokój, pozmywam zaraz, bałaganu w pokoju nie mam, to że mój brat to nieuk to nie moja wina, a pies jest jego. Akurat załatwiam znajomej ważne leki...więc weź mi nie przeszkadzaj. - powiedziałam znużona już krzykiem matki. Nim zdążyłam się kapnąć, mój laptop wylądował na ziemi, a klawiatura została sponiewierana i całkowicie bezużyteczna.
- Odbiło Ci ?! Wiesz ile to kosztowało?! - wrzasnęłam na cały dom, i wybiegłam z pokoju. Zeskoczyłam ze schodów, i pędem ubrałam buty oraz kurtkę, aby mnie nie zauważono. Gdy otwierałam klamkę poczułam, jak dostaję jakąś ścierką w plecy - nie obchodziło mnie to. Trzasnęłam drzwiami i wyciągnęłam komórkę z małej torebki.
- Halo, Meg? - zapytał głos w telefonie. - Jest 23, stało się coś ważnego, czy po prostu odbiło Ci i chcesz się zabić?
- Nic z tych rzeczy...no, może przeważmy na tą pierwszą sprawę. Słuchaj, mam zamiar uciec z domu. - powiedziałam cicho. W słuchawce słychać było wybuch śmiechu i jakieś odgłosy, coś typu ''zamknij jadaczkę''.
- Haha, oszalałaś? Niby czemu? Czym Cię tym razem wnerwili?
- Zrzucili mi laptopa. I nic by się nie stało, gdyby nie to, że właśnie zamawiałam leki dla Ciebie. Nie dojdą, bo przerwałam transakcję.
Po chwili słyszałam trzask, i ciszę - Aiga się rozłączyła.
''Zarąbiście'' - pomyślałam. Zobaczyłam zapalane światło w pokoju u mojego brata. Powiedziałam do niego w myślach ''głąb''. Właśnie straciłam najlepszą przyjaciółkę. Brawo, Megumi! Zawsze musisz coś spierniczyć. Zaczęłam biec przed siebie. Postanowiłam, że jedną noc spędzę gdzie indziej. Żeby dotrzymać towarzystwa samotności i uspokoić się. Po kilku godzinach biegu, stanęłam. Dziwiłam się sama sobie, ostatnio miałam kondycję jak kulawy królik, a teraz biegłam przed siebie przez jakieś 3 godziny.
Obejrzałam się dookoła. Wylądowałam na jakimś pustkowiu. Trochę przypominało to las, ale nie było tu trawy, tylko piasek. Wszędzie był ciemny piasek, kurzący się, i robiący dymną zasłonę przy każdym kroku. Podeszłam do jakiegoś drzewa, i usiadłam pod nim. Wyciągnęłam z torebki zeszycik z notatkami dotyczącymi moich starych...przyjaciół. Sięgnęłam po zapalniczkę, i zaczęłam wyrywać i spalać po kartce. Po chwili, pojawiła się przede mną kartka, na której było zdjęcie - moje, i ojego przyjaciela, Joela. Śmialiśmy się, i staliśmy przytuleni, a Aiga robiła nam zdjęcie. Pogniotłam je i spaliłam, a potem czułam, jak moje oczy zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Zaczęłam płakać, ale nie był to szloch. Zaczęłam płakać całą sobą, wyrzuciłam z siebie wszystkie smutki i emocje. Potem zamknęła m oczy, a ciemność mnie pochłonęła.
Nagle coś pstryknęło mnie w nos. Otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaka, ubranego w bluzę z kapturem i szare, dresowe spodnie. Miał czarne włosy, jasnoniebieskie oczy i wyglądał na strasznie zdziwionego.
- Co ty tutaj robisz, mała? - spytał. Jego głos był ciężki, jakby nosił na sobie jakieś brzemię. Mimo to, uśmiechnął się. I ten uśmiech dodał mi otuchy.
- Siedzę. Nie widać? - odpowiedziałam naburmuszona, że wyrwał mnie ze snu.
- Nie widziałem Ci tu nigdy. Co tu robisz o tak późnej porze? Nie boisz się, że ktoś może...Cię porwać? - zaczął powoli klękać i przystawiać się do mnie. Rozszerzył usta w odważnym uśmiechu. Uderzyłam go z pięści w nos. Poleciał do tyłu.
- Zboczeniec! - wstałam szybko, kopnęłam go w kroczę i zaczęłam biec i ciągle zmieniać kierunki, żeby mnie nie znalazł. I nie wiem jak to się stało, ale kiedy zatrzymałam się chowając swoje ciało stosownie do ułożenia drzewa, on pojawił się NA tym drzewie. Przestraszona krzyknęłam, ale nie mogłam biec dalej. Moje ciało było już na tyle znużone, że zaczęło mi się kręcić w głowie.
I upadłam, słysząc tylko szelest liści koło mojej głowy.
***
Witam ;w; Dobra, wiem. Pierwszy rozdział nie jest tak udany jak prolog *Haha, jaki fejk*. No ale cóż ^^ Może następnym razem pojawi się trochę więcej akcji. Proszę nie być zbyt chamskim, ponieważ tak jak Megumi jestem strasznie zmęczona. Dziękuję za przeczytanie rozdziału. Ja ne!
Facet mi zalatuje Yato... Czy ty masz tu zamiar zamieścić Yato i Yukine? ;_;
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDam ci teraz całkiem długi i powalający moją elokwencją komentarz :>
OdpowiedzUsuńNo więc, zacznijmy do Megumine (liczę, że dobrze napisałam) - mimo, że ma typowe problemy, wyczuwa się w niej coś, co odróżnia ją od reszty (nie chodzi mi tu o to, że to główna bohaterka...). Muszę powiedzieć, że nie znoszę, kiedy właśnie główna bohaterka jest niezdecydowana (za to natrętna i uparta... mówię o tobie, Clarisso Morgenstern!), ale szczerze ci powiem, że praktycznie każda postać jest podobna do Meg - buntownicza, nie dająca sobie "w kaszę dmuchać" (nie zwracaj uwagę na to, jak beznadziejnie to wyrażenie brzmi).
Ponadto bardziej zaintrygowała mnie Aiga, o ile dobrze zapamiętałam. Najlepsza przyjaciółka Meg, ale skrywa pewien (dam dam dam) mroczny sekret. Megumine kupowała jej leki - pytanie, na co? Przecież gdy odebrała, zachowywała się normalnie (czyt. jak Rozalia). Mam cichą nadzieję, że w jakiś sposób rozwiniesz wątek Aigi (nie wiem, jak to poprawnie odmienić po polsku... ani w ogóle) lub jej choroby.
Następnie "tajemniczy" chłopak z lasu (chciałam napisać tu o tym, kim mógłby się stać, ale to jedynie mogę napisać ci na gg, jeśli zechcesz ;3). Ni z tego, ni z owego, budzi Meg w lesie, uśmiecha się zadziornie i lata po drzewach jak Jace z dachu Instytutu. Coś mi w nim nie pasuje...
I, nie wiem, czy coś tutaj w ogóle będzie napisane o tym, ale zainteresował się ojciec Meg, bo w końcu, w domu była tylko matka i brat. A ojciec? Pracował, czy Meg pochodziła z rodziny niepełnej? Może jej matka była wdową?
Może to, co napisałam o Meg, było lekko krytyczne, ale wolę kolejną dziewczynę z charakterem, niż niezdecydowaną, lekkomyślną idiotkę, której wydaje się, że myśli tylko o innych i robi dobrze, a wszystko, co zrobi, kończy się źle dla wszystkich, a ona sama irytuje jak mało kto (znów ta Clary...). Mam nadzieję, że ta krótka opinia zmotywuje Cię do pisania :3